Tag Archives: Undergrunt

Live! Relacja: Warsaw Riots vol. 4

Hands Resist, Suddenly Sad, Undergrunt | 2.02.2012  1500m2

Koncert kapel grających szeroko rozumiany „melodyjny punk” przy temperaturze oscylującej w okolicach 20 stopni celsjusza poniżej zera, bez deskorolek, palm i basenu w stylu amerykańskich komedii dla młodzieży? Pomysł wydawał się szalony, dlatego pomimo silnej niechęci dla tej bezwzględnej aury koniecznie należało to sprawdzić. 

Warsaw Riots to seria imprez muzycznych organizowanych w klubie 1500m2, zapoczątkowana w październiku ubiegłego roku. Twórcy inicjatywy stawiają jak do tej pory na szeroką rozpiętość gatunkową: mieliśmy już kapele o profilu zdecydowanie funkującym, rockowo-alternatywne, a nawet duety elektroniczne. Tymczasem na czwartej już z kolei edycji postawiono – jak już wspomnieliśmy w pierwszym akapicie – na melodyjny punk, z zespołem Hands Resist w charakterze gwiazdy wieczoru.

Jako pierwszy na scenie zaprezentował się Undergrunt, będący wręcz definicją tego co rozumiemy przez określenie „punk kalifornijski”. Skoczne rytmy, „wesołe” akordy, chłopięce wokale – zresztą sami członkowie zespołu podają za swoje inspiracje kapele takie jak Blink 182, Sum 41 czy The Offspring. Czyli generalnie to, czego można było się odrobinę obawiać, jako że nigdy nas takie granie szczególnie nie grzało. Niemniej oddać trzeba kapeli, że występ był profesjonalny, a piosenki bardzo dobrze skrojone i chwytliwe. Choć zdecydowanie bardziej przekonuje nas śpiewanie po angielsku, polskie teksty wydają się nieco trącić myszką – jednak zrzucamy to na karb standardowych właściwości tej muzycznej estetyki.

Trio Suddenly Sad zaskoczyło nas z kolei bardzo pozytywnie i (dosłownie) postawiło na nogi. Choć ich numery często zaczynają się melodyjnymi, przyjemnymi wejściówkami wokalnymi, nigdy nie wiesz co będzie dalej. Łączą granie faktycznie melodyjne z melancholią i mrokiem, a niekiedy z wręcz metalowymi riffami. Dużo alternatywy i kombinowania, zarówno ze strony gitarzysty, jak i  sekcji, z „dzikim” bębniarzem na czele. Duży plus za udane harmonie wokalne. Kapela intrygująca i warta polecenia.

Gwiazda wieczoru dość szybko natomiast udowodniła, że zasłużyła sobie na to miano (jeżeli w ogóle udowadniać musiała). Hands Resist zaprezentowali wysoki poziom wykonawczy: sprawna sekcja, interesujący duet gitarowy i przede wszystkim świetny wokalista, z mocnym głosem i pokładami charyzmy (której nie brakuje zresztą także pozostałym członkom kapeli). Tony pozytywnej energii, dużo humoru i nawet polski Eric Clapton się załapał. Publiczność odwdzięczyła się zespołowi nie mniejszym zaangażowaniem w swoją rolę. Do tego stopnia, że skończyło się trzema bisami. Były numery z nadchodzącego debiutanckiego krążka zespołu, jak również materiał jeszcze nowszy (jak powiedział przy wspomnianych bisach frontman grupy: Skończy się na tym, że zagramy wam cały materiał z drugiej płyty jeszcze zanim wydamy pierwszą), a także covery z repertuaru The Offspring: (Can’t Get My) Head Around You, oraz wykonany spontanicznie (już bez udziału gitary basowej, gdyż jej właściciel zdecydował zabawić się pod sceną) na sam koniec Want You Bad; hicior, kojarzący się zapewne przynajmniej części czytelników bardzo ciepło, ze starymi dobrymi czasami pierwszych prywatek.

Także zima zimą, ale dobry koncert dobrym koncertem i warto było chwilę zmarznąć dla możliwości usłyszenia zestawu zaproponowanego przez  organizatorów z Warsaw Riots. Czekamy też na następne imprezy z tej serii. Oraz na wiosnę, ale to poza wszelką konkurencją. Jarek Kuźniar powiedział dziś rano w telewizji, że może za dwa tygodnie, ale nie należy robić sobie zbyt wielkich nadziei…

Reklamy
Otagowane , , , , , ,