Tag Archives: Sun Control Device

Sun Control Device – Sun Control Device (EP)

Sun Control Device to wciąż młody stażem zespół, który pomimo iż zaczął funkcjonować całkiem niedawno, bo w roku 2010, zdążył zagrać już całkiem sporo udanych koncertów (byliśmy dwa razy – naprawdę spoko), oraz wydać w 2011 debiutancką EPkę „…ab ovo”. Tymczasem wraz z początkiem cudownego roku bieżącego (roku końca świata – przyp. kalendarz Majów i Proroctwo Oriona) grupa ukończyła pracę nad swoim drugim wydawnictwem, którego Wy jeszcze nie możecie posłuchać w całości, a my już tak – i chętnie podzielimy się wrażeniami.

Pierwsze co zauważy obserwator bardziej lub nawet mniej uważny, to że na Sun Control Device EP składają się trzy numery o łącznej długości siedemnastu minut z małym hakiem. Słuchacz z kolei szybko dojdzie do wniosku, że wydawnictwo brzmi naprawdę niezgorzej. Na plus brzmienie wioseł w cięższych, riffowych fragmentach, a także sekcja rytmiczna, gdzie wyróżnia się zwłaszcza gitara basowa, bardzo przyjemnie dźwięczący w momentach spokojniejszych, jak choćby zwrotka w pierwszym z kolei utworze Makijaż. Utwór ten dość nieźle oddaje to co zespół uskuteczniał również przy okazji tworzenia materiału debiutanckiego, a więc próby połączenia motywów rockowo-metalowych z rockowo-alternatywnymi i progresywno-klimatycznymi, gdzie na te pierwsze pracuje przede wszystkim gitarowy duet oferujący solidne riffy (w omawianym utworze ciężkawy motyw kojarzyć się może z twórczością grupy Rammstein), na te drugie sekcja z wysuniętym basem i melancholijne partie wokalne. Odnośnie tych ostatnich, zdarzyło już się nam trafić na porównania wokalistki SCD Joanny do Agnieszki Chylińskiej. Jest to jednak zdecydowane pójście na łatwiznę. No bo pewnie, dziewczyna śpiewa kobiece teksty, do tego po polsku i w ciężkawej oprawie muzycznej. Gdzieś tam nawet prezentuje podobny styl frazowania – niemniej głos ma delikatniejszy i wykorzystuje go w sposób mniej siłowy, nie wspominając o braku denerwującej maniery, charakterystycznej dla jurorki Mam Talent.

Wróćmy jednak do EP-ki, gdzie jako drugi następuje najkrótszy w zestawie i opublikowany już w Internecie utwór Karaluchy, oparty na prostym i efektownym riffie, który spokojnie mógłby odnaleźć się w repertuarze Luxtorpedy (z którą to Sun Control Device miało już okazję koncertować). Dynamiczne granie ponownie przeplatane jest motywami spokojniejszymi, na szczęście jednak w tym numerze usłyszeć możemy Asię śpiewającą również nieco ostrzej, co przynosi przyjemne urozmaicenie.

Zdecydowanie największe pretensje do progresywności zdaje się mieć Niewiele słów. Trwa osiem minut dwadzieścia sekund i może nie porywa w całości, zawiera jednak parę konkretnych fragmentów, z naciskiem na świetny finał. Ogólne wrażenie jest jednak nieco osłabione przez pewne niuanse brzmieniowe, które zdają się być problemem dotyczącym wyłącznie tego numeru – o ile choćby poprzedzające go Karaluchy działają silnie i klarownie, tak tutaj momentami robi się mało przejrzyście i chaotycznie, drobne uwagi można mieć do miksu (gdzieś tam gitara na czystym kanale podejrzanie głośno, a może tak miało być). Kompozycja wydaje się być punktem kulminacyjnym EP-ki, stanowiąc niemal połowę jej długości, i jako taka odrobinę zawodzi – z drugiej jednak strony bardzo dobrze daje radę jako „zamykacz”. Starając się ocenić całość dochodzimy do wniosku, że brakuje jeszcze jakiegoś dodatkowego utworu między Karaluchami a Niewiele słów – takiego, który zdjąłby odrobinę odpowiedzialności z tego ostatniego. 

Druga wydawnictwo w dorobku kwintetu Sun Control Device przynosi nową jakość brzmienia jak i bardziej zdecydowane, lepiej dopracowane utwory. Postępu gratulujemy i właściwie to chętnie posłuchalibyśmy więcej, bo jest lekki niedosyt po tych trzech numerach. Nawet jeżeli jednak odrobinę one O.N.A.

***

Sun Control Device – Sun Control Device / EP, 2012 / 1. Makijaż 2. Karaluchy 3. Niewiele słów 

Reklamy
Otagowane