Tag Archives: muzyka online

Polecane: MusicRage.org

O platformie Music Rage wspominałem już kilka tygodni temu na facebooku. Dlaczego o tym piszę? Bo a) to innowacja rodem z naszego syreniego grodu b) interesuję się nowymi możliwościami rozwoju rynku fonograficznego w erze Internetu, zwłaszcza w kontekście mniej znanych artystów c) Music Rage już zdążył zaoferować kilka warszawskich pozycji i kto wie, może to Twoja płyta będzie do kupienia następnym razem.

Dociekliwym polecam wywiad z twórcami, a sam tylko w skrócie przypomnę o czym mowa. Music Rage to innowacyjna (pierwsza taka w Europie) forma dystrybucji niezależnej muzyki online. Sprzedaż opiera się na pogrupowanych gatunkowo (np. metal, rock, indie) „paczkach” (bundle). W każdej takiej paczce znajdują się zazwyczaj cztery albumy podstawowe do kupienia w cenie ustalanej przez kupującego (z przyczyn technicznych minimum 1$), a także jeden lub dwa bonusy (zwykle EPki lub demówki), które użytkownik zdobyć może w przypadku, gdy zdecyduje się zapłacić więcej niż wynosi dotychczasowo średnia zapłata za daną paczkę. Uf. A teraz największe zalety Music Rage:

1. Płacisz ile chcesz, to raz. Ale oprócz tego sam wybierasz, ile z Twoich pieniędzy trafić ma na konto artystów, a ile chcesz zapłacić pośrednikowi, czyli Music Rage (żadnych wytwórni, dostawców, marży).

2. Prosty system płatności. Początkowo w serwisie można było płacić przy pomocy PayPal lub karty kredytowej, obecnie dostępna jest już również płatność DotPay, co oznacza możliwość przeprowadzenia błyskawicznej transakcji bez jakiś dodatkowych wysiłków. Wystarczy mieć choćby konto bankowe online i cały proces zakupu paczki przebiega w maksymalnie kilka minut.

3. Prosta, przejrzysta strona. Interfejs Music Rage jest taki jak lubię. Żadnych zbędnych głupot, reklam, migotania i innego rodzaju przeszkadajek. Kilka słów o platformie, FAQ, dane kontaktowe, formularz zapisu na newsletter, a poza tym tylko i wyłącznie muzyka. Da się? Da się.

4. Jakość. Każdy album dostajemy w bezstratnym formacie FLAC, co znacznie podwyższa wartość nagrań, zwłaszcza jeżeli ktoś nie ma od urodzenia waty w uszach. Oprócz tego pobrać możemy również wersję mp3, co też jest miłym gestem, jeżeli np. nasz przenośny odtwarzacz nie obsługuje plików FLAC.

Obiecałem na facebooku, że po dokonaniu pierwszego zakupu skrobnę kilka słów o obecnych paczkach. Niestety zarobiony jestem ostatnio, więc póki co ograniczę się do paczki METAL, w której znajdziemy dwa zespoły miejscowe (których nazwy nie są chyba nikomu obce), oraz dwa zespoły zagraniczne.

Chain Reaction – Cutthroat Melodies | Nie będę ukrywał, że moim zdaniem to jedna z najfajniejszych polskich płyt metalowych, z jakimi zdarzyło mi się obcować. Nosiłem się nawet z zamiarem napisania dłuższego tekstu na ten temat, no ale album ma już dwa lata, więc trochę na to późno. Korzystając z okazji napiszę więc, że płyta po prostu wymiata. Takie granie lubię. Warszawiacy jadą ostro, dynamicznie, z wykopem, z groovem, z dużą ilością niskich tonów i męskimi wokalami. Nie jest to żadne odkrycie, ale całość jest niewiarygodnie świeża. Metalowe riffy, dużo motoryki a la Anthrax, duch imprezowego rock ‚n’ rolla, przebojowe refreny (łączone wokale!). Dla przykładu wrzucam numer, który chyba najbardziej przypadł mi do gustu i dobrze oddaje ogólny zamysł Cutthroat Melodies (refren!).

Dirge Eternal – Under The Spell / Lucifers Lullabye (Split) | Fiński Dirge Eternal prezentuje bardzo skandynawskie podejście do heavy metalu, ubarwiając riffowanie melodyjnymi wokalami, chórami i dodatkami aranżacyjnymi w orkiestrowym stylu. Kojarzyć się to może (również ze względu na horrorową tematykę) z klasykami gatunku, Mercyful Fate, czy wciąż dość świeżym odkryciem, szwedzką grupą Ghost. Nie jest to może aż tak wysoki poziom, ale posłuchać na pewno warto.

Lostbone – Ominous | Kolejna grupa ze stolicy, kolejna, w której z mikrofonem w łapie ciśnie Bartek „Barton” Szarek. Uwielbiam historię Lostbone, zawsze podobała mi się determinacja Przemasa i to, jak pomimo wielu zmian personalnych nie zatrzymywał się ani na chwilę i doprowadził swój band do wydania trzech albumów i dwóch EP, oraz zagrania niezliczonej ilości udanych koncertów w przeciągu zaledwie 5 lat. Wydany w bieżącym roku Ominous to świetna pozycja, nawet dla osób nie siedzących na co dzień w cięższych brzmieniach. W muzie tej zawsze była spora dawka chwytliwości, w riffach, wokalach, w rytmie. Oprócz tego zespół nieco zwalnia, pokazując w wielu numerach szersze spektrum swoich talentów – choć oczywiście nie brakuje szybkich, błyskawicznych ciosów, będących ich znakiem rozpoznawczym od zarania działalności.

Tuzmadar – Fenyek | Ostatnia opisywana pozycja jest jednocześnie najbardziej intrygującą. Węgierski power metal. Śpiewany po węgiersku. Jak „Dziewczyna o perłowych włosach”. Nie ukrywam, że jeżeli chodzi o tę odmianę metalu (w sensie, że power, nie że Węgry), to raczej zacząłem i skończyłem na Helloween, ewentualnie – siłą rzeczy – Gamma Ray, ale generalnie niezbyt lubię, niezbyt poważam. Tymczasem Tuzmadara da się słuchać. Może nie w każdym momencie, ale jest trochę numerów z dobrymi riffami i wokalami. Np. Hazataras, trochę jak Helloween, tylko jeszcze bardziej szalony, bo po węgiersku. Co jednak absolutnie nie przeszkadza, naprawdę fajny język, również do metalu.

Poza opisaną czwórką mamy jeszcze dwa bonusy spod bander Emerald oraz Burn The Witch. Ich odkrycie pozostawiam już Wam, bo mnie nie było stać. Możecie podzielić się wrażeniami, tylko spieszcie się, bo paczka niedługo znika ze strony.

Reklamy
Otagowane , , , , ,